BRAK BADAŃ

Brakuje natomiast badań nad tym, którzy z tych autorów byli najczęściej cytowani, wydawani i tłumaczeni, dawani do czytania studentom, popularyzowani wśród publiczności pozauni- wersyteckiej itd. Ustalenia z tego zakresu rzuciłyby zaś sporo światła na drogi rozwoju socjologii. Rzecz bowiem w tym, że chronologiczny porządek powstawania koncepcji socjologicznych, przestrzegany w większości opraco­wań, nie był bynajmniej porządkiem ich oddziaływania; jest to truizm. W socjologii amerykańskiej Max Weber okazał się współczesnym T. Parson- sa, a we Francji — R. Arona. Amerykańska kariera E. Durkheima za­częła się po II wojnie światowej, a K. Marksa jeszcze później.

PRAWIE NIKT

Prawie nikt nie czuje się zobowiązany do zapytania, czy „szkoła”, o jakiej pisze, stanowiła jakąkolwiek jedność realną, a jej „człon­kowie” współpracowali ze sobą lub przynajmniej czytywali nawzajem swe prace; a przecież, jeżeli chce się odtworzyć rzeczywisty proces rozwoju nauki, tego rodzaju dane mają znaczenie podstawowe.Drugim przykładem może być właśnie autorytet będący tematem niniej­szego artykułu. Otóż historyk socjologii zwykł autorytety kreować (lub raczej utwierdzać autorytety uznane w swoim środowisku naukowym), rzadko za­dając sobie pytanie, czy były one autorytetami w innych środowiskach    w innym czasie. Najczęściej spotykamy w literaturze jedynie ogólniki o    większym lub mniejszym wpływie takiego lub innego autora, który dostąpił zaszczytu włączenia do historii socjologii.

DOTYCHCZASOWE ZASTOSOWANIE

Dotychczasowe zastosowania schema­tu Kuhna w historii nauk społecznych budzą (podobnie zresztą jak sam schemat) uzasadnione wątpliwości, są jednak z pewnością krokiem naprzód w kierunku historii nauki traktującej socjologię nie tylko jako jeden ze swych przedmiotów, ale i narzędzie badawcze. Mimo tych wszystkich zmian ludzie piszący o historii socjologii pozostają w większości dość bezradni wobec narzucającej się im problematyki socjolo­gicznej. Na poparcie tej tezy wystarczą dwa przykłady. Pierwszym może być stosowane przez nich powszechnie pojęcie szkoły. Otóż raz mówi się szkole jako o konkretnej instytucji, raz traktuje się ją jako wspólnotę poglądów odczuwaną przez pewną liczbę uczonych, ale pozbawioną jakiego­kolwiek zaplecza instytucjonalnego, wreszcie opatruje się mianem szkoły zbiór wszystkich autorów, którym historyk przypisze podobne poglądy, choćby oni sami nigdy nie współpracowali ze sobą i nie poczuwali się do żadnej so­lidarności wzajemnej.

OŚRODEK UWAGI

W każdym bądź razie możemy już odnotować szereg prac proponujących zasadniczo nową perspektywę historii socjologii. Ośrodkiem uwagi staje się mianowicie kształtowanie się społeczności uczo­nych czy — jak przyjęło się mówić — proces instytucjonalizacji socjologii. Świadectwem tych nowych zainteresowań jest także rosnąca popularność Struktury rewolucji naukowych Kuhna wśród badaczy historii nauk społecz­nych. Wydaje się, że jedna z najważniejszych lekcji tej pobudzającej książki polega na tym, by nie traktować dawniejszych koncepcji naukowych jedynie z punktu widzenia ich zgodności bądź niezgodności z nauką współczesną, lecz szukać ich historycznego kontekstu.

DZIAŁA HYBRYDY

Powstają w ten sposób owe dzieła-hybrydy, o których słusznie pisał Merton, że — łącząc aspiracje teoretyczne z historycznymi — nie są przeważnie ani teoretyczne, ani histo­ryczne.Historia socjologii nie jest też na ogół uprawiana jako dyscyplina so­cjologiczna, tj. traktuje socjologię jako zbiór twierdzeń o zjawiskach spo­łecznych, nie zaś jako jedno z nich. Dopiero ostatnio moda na tzw. socjo­logię socjologii zapowiada — jak się zdaje — zmianę pod tym względem, chociaż te nowe zainteresowania niepokojąco rozszczepiają się na zaintere­sowania makro- i mikrosocjologiczne. Z jednej strony mamy do czynienia z nader ogólnymi rozważaniami o związkach teorii socjologicznych z wiel­kimi procesami społecznymi, z drugiej zaś z przyczynkarskimi studiami na temat rozwoju placówek badawczych, czasopiśmiennictwa czy socjologicznej dydaktyki uniwersyteckiej.

CIĄGŁOŚĆ WĄTKÓW

Prace takie ujaw­niają w najlepszym razie ciągłość pewnych wątków teoretycznych wybranych ze względu na ich domniemaną aktualność, pomijają natomiast całkowicie mechanizmy selekcji tych wątków, działające w poszczególnych okresach. Nie uwzględniają również procesów kształtowania się społeczności uczonych, in­stytucjonalizacji nauki itd. Inaczej mówiąc, standardowe prace z zakresu historii socjologii przedstawiają najczęściej tylko taką lub inną — jak mówił Hegel — „galerię mniemań”; są zbiorami opisów poszczególnych teorii teoretyków. Opisy te uzupełnia się na ogół mniej lub bardziej zdawko­wymi cenzurkami oraz mało zazwyczaj ciekawym tłem historycznym, które w opisywanej teorii niczego nie tłumaczy.

TYPY AUTORYTETU W NAUKACH SPOŁECZNYCH

Myślę zresztą, że historia nauk społecznych należy do najbardziej zacofanych działów historii nauki i dopiero niedawno coś niecoś zaczęło się w niej zmieniać na lepsze.To zacofanie historii nauk społecznych (a historii socjologii, być może, w szczególności) przejawia się wielorako, ale w tym miejscu poprzestanę na skonstatowaniu jej dwóch najpoważniejszych, jak się wydaje, słabości. Otóż, po pierwsze, jest ona za mało historyczna, po drugie zaś za mało socjologiczna. Tak więc historia socjologii nie w pełni ukonstytuowała się jako historia. Wiele prac z tego zakresu i to nawet prac najnowszych ma charakter jedynie połowicznie historyczny, traktują one bowiem o zjawiskach historycz­nych, ale nie zajmują się badaniem procesu rozwoju nauki, pokazując co najwyżej takie lub inne izolowane fragmenty przeszłości

W HISTORII NAUKI

Uwaga ostatnia — w rozważaniach naszych traktowaliśmy nauki przyrod­nicze jako układ naturalny i porównywaliśmy z nimi, pod kątem kształto­wania się autorytetów naukowych, nauki społeczne. Wiele problemów poja­wiających się w trakcie rozważań wiązało się z osobliwością lub specyfiką nauk społecznych.Historia nauki może wnieść poważny wkład do socjologii nauki, o czym świadczy m. in. to, że najpłodniejsze pomysły w tej drugiej powstały w ostat­nich dziesiątkach lat w bezpośrednim związku z badaniami historycznymi (Merton, Price, Kuhn). Nie znaczy to jednak bynajmniej, że historia nauk społecznych czy też (ograniczę się do dziedziny lepiej mi znanej) historia socjologii ma już obecnie wiele do zaoferowania rozwijającej się od nie­dawna socjologii tych nauk.

WYKORZYSTANIE WSPÓŁCZESNYCH PROPOZYCJI

Jest to wykorzystanie tylko współczesnych propozycji spojrzenia na naukę i problematykę odkryć naukowych, propozycji, w których nie brak kontrowersji i niedomówień.Należy również zwrócić uwagę, że nauki przyrodnicze i społeczne są tu ujęte jako dwa jednolite kompleksy, co nie całkiem odpowiada rzeczywistości. Między naukami takimi, jak fizyka lub chemia, a takimi, jak geografia lub paleontologia, zachodzą znaczne różnice metodologiczne, co wpływa rów­nież na odmienne sytuacje autorytetu w tych dyscyplinach. Ponieważ w arty­kule nie zajmowaliśmy się szczegółowymi rozróżnieniami, rozważania przepro­wadzono z myślą o pewnych „klasycznych” dyscyplinach jednej i drugiej dziedziny. Nauki społeczne rozważano głównie z myślą o socjologii, a nauki przyrodnicze z myślą o fizyce.

DALSZA UWAGA

Czasami, np. rozpatrując problem aktualności autorytetów naukowych, trud­no było rozstrzygnąć, czy rozpatrujemy kwestie uznania czy wpływu, jedno związane jest z drugim. Kiedy indziej, myślimy raczej o uznaniu, gdy np. poszukujemy racjonalnych czy obiektywnych kryteriów wyboru autorytetów..Dalsza uwaga dotyczy obiektywnych kryteriów zasług; gdybyśmy takie znaleźli, wybory autorytetów byłyby w pełni lub prawie racjonalne. Zrozumie­libyśmy, na czym polega proces uzyskiwania sławy geniusza lub uznania o    różnym zasięgu czasowym i przestrzennym. Wyjaśnilibyśmy też, dlaczego jedne autorytety zastępowane są innymi. Jak wiemy, jest to problem otwar­ty i przyjęcie kryteriów, którymi się tutaj posłużyliśmy, jak wiarygodność głoszonych teorii lub przyjęcie zasady „kompetentnych sędziów” czy jedno­myślności, nie wyjaśnia tego problemu do końca.